Wyznaczaj sobie cele, aby je osiągać ! :)blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(43)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy anetkas.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

WYCIECZKI POWYŻEJ 300KM

Dystans całkowity:604.79 km (w terenie 18.00 km; 2.98%)
Czas w ruchu:28:30
Średnia prędkość:21.22 km/h
Maksymalna prędkość:46.20 km/h
Suma podjazdów:2000 m
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:302.39 km i 14h 15m
Więcej statystyk

134 | USTRONIE MORSKIE - Nad Morze Bałtyckie w 1dzień !

Sobota, 12 września 2015 Kategoria CIEKAWE WYCIECZKI, Nad Bałtyk w 1dzień- Ustronie M., WYCIECZKI POWYŻEJ 300KM Uczestnicy
Km: 302.99 Km teren: 3.00 Czas: 13:20 km/h: 22.72
Pr. maks.: 46.20 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: 2000m Sprzęt: KROSS 29er Aktywność: Jazda na rowerze
Moje drugie starcie z 300setką na rowerze.
Prawdę mówiąc ( a właściwie pisząc) byłam juz zdesperowana. Bardzo, ale to bardzo chciałam znowu pojechać nad morze w jeden dzień. Przez pewien czas była to nawet moja obsesja :)
Wyjazd ten miał się odbyć w czerwcu (rozłożyłam się na miesiąc, był to czas kończenia studiów więc wyjątkowo dla mnie trudny) , potem sierpień (coś tam nie wypaliło.) Zwyczajnie myślałam, że już nie pojedziemy, tym bardziej, że jestem ograniczona przez pracę a dni krótkie - nie wyobrażam sobie całonocnej jazdy.

Sebastianowi akurat wypadł urlop, ja miałam wolny weekend więc w czwartek popołudniu postanowiliśmy, że jesli pogoda dopisze to ruszamy z piątku na sobotę. I tak też się stało, punktualnie o 2 w nocy po wielkim makaronowym śniadanku ruszyliśmy do USTRONIA MORSKIEGO.

Jedziemy nad morze
Kierujemy się prosto na Ustronie Morskie a przed nami 300 km


Początkowo jechało się super, jednak ok 60km złapał nas deszcz... na początku była to delkatna mżawka, potem nieco mocniejszy opad. Czekaliśmy na stacji chwilę, ale na postoju robiło sie mega zimno, wiec ruszyliśmy... Szosa była mokra. Cóż - jednym słowem, zmoczyliśmy się. Ja mam bardzo dobrą kurtkę, więc odczuwałam tylko ziębienie w nogi bo miałam mokre buty, Sebuś natomiast miał mokrą tez kurtkę.

Krótki postój na stacji benzynowej w celu schowania przed deszczem

Na szczęście przed Krajenką przestało padać. Zatrzymaliśmy się na stacji na ciepłą kawę i śniadanie, ja przebrałam sobie skarpetki i założyłam również na stopy foliówki :)
Kiedy Panowie z obsługi usłyszeli skąd dokąd jedziemy podarowali nam prezenty - przepyszne muffiny :) Bardzo mili ludzie :)

Odpoczynek i śniadanie na stacji benzynowej w Krajence

Ruszamy dalej. Po drodze mijamy MOST KOLEJOWY NA GWDZIE. Konstrukcja robi wrażenie :)

Most kolejowy na Gwdzie


Seba chciał koniecznie odwiedzić opuszczone miasto KŁomino , liczyliśmy na coś więcej, a tam tylko krzaki i 3stare bloki.
Opuszczone miasto duchów Kłomino wcale nie jest takie starszne jak to sobie na początku wyobrażałam

Jadąc dalej przez Rozlewiska Nadarzyckie  pogoda znacznie się poprawia, świeci słoneczko i jest w miarę ciepło :
Piękne tereny, lecz trudne. Przez ponad 70-kilometrowy przejazd Drawskim Parkiem Krajobrazowym czeka nas podjazd za podjazdem. Okazuje się, że lekko nie jest - przewyższeń jest sporo. Jedziemy głównie lasami, co dodatkowo wprawia mnie w znużenie, po ponad 200km każdy podjazd pokonuję już w ciszy i skupieniu, ale tak naprawdę przeklinałam tą drogę i czekałam kiedy tylko ten las się skończy!
Piękne widoki na trasie do Ustronia Morskiego

Są na szczęscie ładne widoczki, np Jezioro Komorze:

Wspaniałe widoki wynagradzające trud jazdy


W Połczynie Zdrój planowaliśmy zjeść konkretny obiadek, ale nie chciało mi sie szukać knajp, zatem w pierwszym lepszym markecie kupujemy buły i kabanosy i jemy sobie na trawce.

Tak sobie jadę 300km w jeden dzień, nad morze w jeden dzień, jdziemy nad morze

Po odpoczynku mkniemy już bezpośrednio do celu, dłuższego postoju (zatrzymaliśmy sie tylko na chwilę w sklepie po wodę)
Niestety, droga ponownie daje w kość - podjazdy zelżały, ale pojawiły sie okropnie dziurawe asfalty, a co za tym idzie trzęsawica. Jakoś daliśmy radę i z roześmianymi gębami ok 18:30 dojechaliśmy do USTRONIA MORSKIEGO!!!

Jesteśmy w Ustroniu Morskim !!! Morze zdobyte !

Potem na plażę, kwatere i na zakupy.

Wspaniały zachód słońca w Ustroniu Morskim, jesteśmy nad morzem, 300km w jeden dzień zaliczone

Tak tylko dodam, że Pani na kwaterze nie mogła wraz z mężem uwierzyć że przyjejechaliśmy aż 300km :) Z radości i podziwu dotykała moich nóg - poczułam się jak jakaś superbohaterka hahhaha :)

W tle molo w Ustroniu Morskim

Myślę, że w porównaniu do zeszłorocznego wyjazdu szło mi zdecydowanie lepiej... poprawiłam czas, poprawiłam kilometraż... wiedziałam jak mój organizm się zachowuje, czego potrzebuje. Nie musiałam spać, a bałam się tego bo ostatnio senna jestem z natury dość mocno.
Jestem zadowolona z tej wycieczki w 200 % !!!


NAD MORZE W 1 DZIEŃ !!! :)

Czwartek, 7 sierpnia 2014 Kategoria Nad Bałtyk w 1dzień - Stegna, CIEKAWE WYCIECZKI, WYCIECZKI POWYŻEJ 300KM Uczestnicy
Km: 301.80 Km teren: 15.00 Czas: 15:10 km/h: 19.90
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: kcal Podjazdy: m Sprzęt: Kellys Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiejszy dzien zaczął się dla nas bardzo wcześnie… pobudka o północy, śniadanko, i punktualnie o godz 1: 00 napełnieni optymizmem i spragnieni wrażeń ruszyliśmy w rowerową trasę:

NAD MORZE BAŁTYCKIE W 1 DZIEŃ

Po raz pierwszy miałam okazję jechać tyle w nocy, na dodatek po raz pierwszy w tak długą trasę …

Jechało się wyśmienicie, nie przeszkadzał nawet wiatr , który jak się okazało wcale nie był w plecy…
Jedziemy częściowo krajówką, częściowo drogami wojewódzkimi przez Mogilno, Barcin i wiele innych miejscowości i sprawnie, ok. 4:00 docieramy do Bydgoszczy


Pierwszy punkt kontrolny - Bydgoszcz ok 4:00 rano
:)
Pierwszy punkt kontrolny - Bydgoszcz ok 4:00 rano :)

Jazda w nocy jak już wspomniałam jest nowym dla mnie doświadczeniem, przyjemnym 

Miałam pewne obawy, ale okazuje się, że szerokie pobocza i mały ruch to raj dla rowerzystów. Szkoda tylko, że nic nie widać… ale zaczyna świtać…

W Trzęsaczu (nie tym nadmorskim ;) ) zaliczamy ok. 8% długi podjazd, aby potem zjechać w pradolinę rzeki Wisły… jechałam 56km/h – jeszcze nigdy nie jechałam tak szybko

Robi się nieco zimnej, ale to nie jest w tej chwili ważne, ponieważ klimat jest magiczny… Cieżko opisać to słowami…


Wschód słońca na
trasie
Wschód słońca na trasie

Wschód
słonca na trasie nad Wisłą

Jedziemy nad
morze

Mgła, sarny, bociany… Chłodno, a słoneczko wschodzi… Piękne widoki

Wschód
słonca w dolinie Wisły

Czułam się w miarę, jednak z czasem zaczęło się pogarszać… Spałam tak naprawdę ok. 3 godz przed wyjazdem, poprzedniego dnia również nie za długo i zaczęłam zasypiać za kierownicą…

Nie wiedziałam co się dzieje, nogi miały siłę, chciałam jechać ale głowa robiła mi się tak masakrycznie ciężka, że myślałam , że autentycznie usnę na trasie… Początkowo chciałam wypić kawę, ale Sebuś postanowił , ze zrobimy dłuższy przystanek i się zdrzemnę, chociaż na chwilę.

Dojeżdżając do Chełmna zaczęłam na dodatek czuć, że chce mi się wymiotować – chyba z głodu , ponieważ ostatni posiłek zjadłam 128 km temu.

Rozłożywszy płachtę… P A D Ł A M …


Ofiara trasy :)
Ofiara trasy :)

Ale po 35 minutach snu POWSTAŁAM !!!
  i czułam się już wspaniale, zatem – lecimy nie śpimy, bo czekają na nas piękne widoczki



Piękne widoki na
trasie

Wspólna fotka na
trasie

Około 10 meldujemy się w Grudziądzu. Piękne to miasto, lecz ciężko się jeździ – cały czas po górkę :D
Nie zrażamy się, bo naszym celem jest przecież oprócz Morza Bałtyckiego sklep z owadem w nazwie, a tam czeka pyszne jedzonko


Grudziądz -
widok

Grudziądz

Jadąc dalej widoki robia się coraz lepsze, robi się też coraz bardziej gorąco dlatego postanawiam się przebrać. Naszym kolejnym punktem kontrolnym jest Kwidzyn.

Napotkane pole słoneczników – zerwałam sobie kwiatek, który dzielnie towarzyszył mi podczas reszty trasy i wytrzymał do samego Morza :)


Piękne pole
słoneczników


Piękne widoki na
trasie

Przed dotarciem na zamek odwiedzamy sklep, w którym uprzejma Pani kroi na porcje soczystego arbuza – wcinamy go przed zamkiem, na co z zazdrościa patrzą niecmieccy turyści :P
Zamek robi na nas wrażenie :)


Zamek w
Kwidzynie

Kwidzyn - zamek
W drodze do Stegny


Jest mega gorąco, na naszych licznikach ponad 200 km a droga … cieżko nazwać to coś asfaltem… ŁATKA NA ŁATCE. Trzęsie tyłki do tego stopnia, że chwilami jedyną myślą przepływającą przez mój głowę jest brzydkie słowo na k. Może w terenie będzie lepiej? Oczywiście! Jest jeden odcinek, może ok. 5km – TARKA. Koszmar się jednak kończy – podejmujemy decyzję o jeździe okrężną drogą i jedziemy już w miarę normalnie.

Sprawnie docieramy do Malborka, gdzie robimy sobie przerwę pod Zamkiem.


Zamek w Malborku

Malbork - Zamek


A z Malborka jest niecałe 40 km do celu naszej wycieczki… To przecież tak niewiele. Caly czas za plecami słysze radosne I motywujące okrzyki , ale ten odcinek daje mi najbardziej po psychice. Drzewa,snopki,pola. Drzewa, snopki, pola. Samochody? – może z 3,4…. Nic więcej, prosta droga, w dodatku silny wiatr w twarz. Było mi już w pewnym dość cieżko, ale zaczełam suszyć zęby kiedy zrobil się wiekszy ruch na trasie. Pełno samochodów, ludzi a to znaczy, że… JESTEŚMY JUŻ BARDZO BLISKO!!!

Ten ostatni odcinek, o dziwo, poszedł bardzo sprawnie i przed 19:00 ujrzeliśmy tabliczkę z napisem STEGNA !!!



CEL ZDOBYTY - cali, zdrowi i szczęśliwi
docieramy do STEGNY
CEL ZDOBYTY - cali, zdrowi i szczęśliwi docieramy do STEGNY

No to trzeba jeszcze gdzieś spać… Jeden telefon, drugi, trzeci, piętnasty, dwudziesty drugi… NIE MA MIEJSC !!!
Postanawiam wejść do schroniska młodzieżowego, w recepcji siedział starszy pan… Na pytanie czy ma wolne miejsca, odpowiedział, że owszem, ale musi coś dokoptować… Myślałam, ze dostawi łóżko. Szybciutko wyleciałam na zewnatrz, uradowana, krzyczę „Sebek, wciągaj rowery, mamy spanie!” (może z 20 schodów :) )

Potem wróciłam do głuchego recepcjonisty, tudzież dyrektora obiektu, który zaprowadził mnie do pokoju – czekał tam na mnie podstarzały, śmierdzący brutalem nadmorski playboy … - proszę się zapoznać, z tym panem będzie pani spać – dzień dobry!
Myślałam, ze padnę……………………………………… :D

Szukamy dalej… Wyjechaliśmy kawałek za Stegnę, pokusiłam się jeszcze zadzwonić na numer z tabliczki w lesie i udało się…
Zostawiliśmy toboly, i pojechaliśmy nad morze…

Na ten widok czekałam od ponad 18 godzin…

Jesteśmy nad
morzem !!! :)
Jesteśmy nad morzem !!! :)


Pojechaliśmy jeszcze na zakupy , coś zjeść (hece takie, że przez miesiąc będziemy się z tego śmiać) , myjku i spać.



Wrażenia z wycieczki są nie do opisania słowami… było wspaniale J Mimo wiatru, temperatury i tych okropnych dziur w drogach poradziliśmy sobie :)
Spokojnym tempem dojechaliśmy sprawnie – cali, zdrowi i co najważniejsze uśmiechnięci i szczęśliwi do celu… A wspomnienia z tego wyjazdu pozostaną nam w pamięci na zawsze … :) :) :)
BYŁO MEEEGGGGAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

kategorie bloga

Moje rowery

KROSS 29er 8957 km
SCOTT 2205 km
GIANT 55 km
HARRISONEK 1569 km
Kellys 12514 km
DHS 152 km

szukaj

archiwum